nie mogę zmienić świata, ale mogę zmienić się sam
Oto jak zmienia się Gaja na przestrzeni 1 roku życia
GAJA w drugim roku życia

28.08.2010
Próbuję wyjść na zakupy, w domu z Gają zostaje tata. Przed samym moim wyjściem Gaja wpadła w czarną rozpacz, nie podoba się jej to, że wychodzę, płacze. Po chwili zupełna zmiana głosu, Gaja poważnie i rzeczowo mówi:
- Kup mi banana, a tacie cebulę:).

27.08.2010
- Puk, puk.
-Kto tam?
- Pipopotam.
25.08.2010
Odwiedziła nas znajoma z córką Martyną. Gaja tak czekała na ich wizytę i była tak szczęśliwa, że poczęstowała gości swoimi ukochanymi żelkami… wyjętymi z buzi:).
A tak na marginesie, dziecka nie było, bo tak zajęte było brykaniem pod skrzydłami Martyny.
Ulubione powiedzenia Gai:
- Miło mi poznać
- Niemiło mi poznać
- (Do przypadkowo spotkanej osoby na ulicy) Dzień dobry, idziesz do domu?
- Jestem Ania, mam 12 lat:).
22.08.2010 Koszalin i okolice





Może Gaja powinna pracować w reklamie jogurtów?

Łazy





Fanka jogurtu. W każdej pozycji smakuje bosko.

- Muszę odpocząć, bo bolą mnie nóżki. Malutka jestem.


Czerwone koszule:)

Pomidory cioci Edyty
15.08.2010


Gaja i Natalia
10.08.2010
Różne migawki wyjazdowe

Po szczęśliwym powrocie do domu, przesiedziałam z Gają około godzinę na parkingu, bo dziecko nie dało się dobudzić.
Gaja jak dziś oglądała zdjęcia powiedziała: Cicho, śpi:).





Gaja dostała prezent od cioci Edyty i wujka Piotra i latała z nim zachwycona.


Gaja nakrywa do stołu


Strażnik Teksasu


SZKLARSKA PORĘBA





Gaja ugryzła oscypek i stwierdziła: To nie jest dobre!
ŚWIERADÓW ZDRÓJ



Gaja po wyjściu z gondoli pełna zachwytu pobiegła przed siebie i woła entuzjastycznie, to jest piękne… i załadowała wózek żwirem (najpiękniejszym na świecie).

Gaja zdobywa górskie szczyty biegiem. Schodzi też sprintem. Kondycję ma niesamowitą.

Z góry ambitnie postanowiliśmy zejść pieszo, bo ładna asfaltowa droga… makabra. Wózek prowadził Maciek, bo bałam się że nie dam rady go utrzymać, tak było ostro z górki. Gaja była wniebowzięta, że fajnie się zbiega. Raz jednak tak się rozpędziła, że nie nadążała nad nogami i przeżyła chwilę grozy. Wszystko było pod kontrolą, bo tata czekał i łapał:).

Po drodze mijaliśmy tabuny pięknych motyli i krzaczki malin. Gaja nie przepuściła żadnej czerwonej.
ZAMEK CZOCHA



Najważniejsza sprawa, to nazbierać pełne garście kamieni.



Zmagania małego alpinisty




Rok temu było tak:)

LEŚNA

BOGATYNIA




Tata musiał złapać hefalumpa

ŚWIECIE
ZAMEK W W ŚWIECIE, KTÓRY KUPIŁO MAŁŻEŃSTWO PASJONATÓW I POWOLI REMONTUJE.
WSTĘP KOSZTUJE MINIMUM ZŁOTÓWKĘ OD OSOBY, ALE AŻ GŁUPIO DAĆ TAK MAŁO…
ŻYCZYMY SUKCESÓW W POZOSTAWIANIU CZĄSTKI SIEBIE INNYM…











DAWNA GRANICA POLSKO - CZESKA

ZAWIDÓW






Chodniki (lub ich brak) były tak wąskie, że dla bezpieczeństwa tata niósł Gaję na barana.
GERLITZ w NIEMCZECH





Nie można tu płacić kartą visa, tylko maestro

W bankomatach w mieście przygranicznym są następujące opcje językowe do wyboru:
- j. niemiecki
- j. angielski
- j. hiszpański
- j.
Mimo, że to miasto graniczne z Polską język polski w bankomacie nie występuje.
Sprawdziłam, w naszych bankomatach, daleko od granicy są takie język do wyboru: j. angielski, j. niemiecki.





Przestudiujcie uważnie tę mapę. Co można sądzić o nastawieniu niektórych mieszkańców tego miasta do Polaków?







Gaja coś bardzo intensywnie tłumaczyła "panu".



26.07.2010

Monika - Onika, Monika
Szymon - Szymont
Paulina - Pina, Pi-pina
Klaudyna - Klady dyna czy jakoś tak
Ciocia E.. (Edyta) - Echo (kończy Gaja)

Słuchamy radia i często leci tam spot:
- Jestem Ania, mam 12 lat.
- Cześć, jestem Wojtek, ja też mam 12 lat'
Idę z Gają po schodach, a ta około 5 razu powtórzyła:
- Jestem Ania, mam dwiście (12) lat…
Potem upadła jej książeczka i powiedziała: O Jezu…

keczup - czep tup - ale jutro sprawdzimy, bo pamięć słuchowa nowo mowy zawodna


- Mamo jesteś kochana
- Tato jesteś kochana


20.07.2010

Byłam z Gają w ogrodzie zoobotaniczym. Gaja (bardzo odważna) karmiła kozy. Kiedy podeszliśmy do osiołka i podałam Gajce karmę, stwierdziła: To (osioł) jest okropne.

Wychodząc z domu do ogrodu zoobotanicznego Gaja zaczepiła na schodach wchodzącego pana i oznajmiła mu, że idzie do ogrodu do zwierzaków zobaczyć słonia.

Gaja próbuje wsiąść na rower.
Dwa razy jechałyśmy dziś tramwajem. Było to dla Gajki niesamowite i wspaniałe przeżycie. Wszystkim była zachwycona. Nadjeżdżający tramwaj witała okrzykami euforii. Serce się śmiało w głos, jak widziało ile radości możne dostarczyć dziecku taki tramwaj.




10.07.2010
Święto Pampeluny w naszym mieście. Jakiś fotograf pospieszył zrobić Gai zdjęcie. Dziecko początkowo nieufne zaczęło potem strzelać swoje miny i pozy do aparatu. Przypomniało mi to grupę Japończyków/Chińczyków (przepraszam, bo nie rozróżniam). Chcieli Gai zrobić zdjęcie koło jednego z zabytków. Gaja początkowo zwiewała, a potem top modelka:).

Gaja siedzi przy śniadaniu i mówi do Klaudyny:
- To co mi powiesz Pino?

Klaudyna to Klaudyna, ale Gaja konsekwentnie, mimo nieustannego poprawiania woła na nią Pina (Paulina).
9.07.2010 piątek

Na spacerze Gaja nalała sobie wody do wiaderka. Dorzuciła kilka kamyków i liścia do tego. Gotuje:).

- Jestem Gaja.
- A ja Tomek (dziadek).
- A ty jesteś bacia (Gaja wskazała na babcię).

Idę do pracy
- Gdzie idzie tata?
- Do pracy.
- Ja też idę do pracy.
- A co będziesz robiła w pracy?
- Łapać Hefalumpa.

Gaja gra w kości. Szło jej bardzo dobrze.
7.07.2010

wampiraida
Najprawdopodobniej nocy komary zrobiły sobie ucztę kosztem Gajki. Pogryzły ją dokumentnie. Dwie noce nieprzespane bo swędzi, ale na szczęście udało się poskromić krwiożercze bestie i burchle. Jednym ze środków ratowania dziecka były okłady z kostek lodu. Gaja mimo pieczenia i swędzenia śmiała się w głos jak próbowała je złapać. Bardzo jej się podobała taka forma kuracji, a co ciekawe - skuteczna, bo przecież okres stosowania maści też jest ograniczony.

pani ratuj rękę
Z racji uczty komarów na Gai pognaliśmy rankiem do apteki po jakiś środek na spuchnięte ręce i nogi. Gaja pełna zaoferowania podeszła do okienka wyciągnęła rękę i powiedziała: Pai taruj rękę. Dodam tylko że polecany środek okazał się rewelacyjny.

29 czerwca 2010

Samodzielność
Na rzepy, bo na rzepy, ale Gaja sama zakłada i zdejmuje sandały. Ile potu trzeba wylać, żeby dziecko było samodzielne… ale ile daje to radości.

Hefalump
Gaja na pół przytomna , przebudziła się nie odbierając jeszcze rzeczywistości i z przejęciem, na granicy snu wołała coś bardzo przejęta o Hefalumpie, żeby uciekał… Słychać było, że bardzo jest przejęta i zaangażowana zdarzeniami z krainy snu.
Jacy my dziwni jesteśmy
Gaja spotkała dziewczynkę, obydwie prześcigały się we wzajemnym naśladowaniu. Dziewczynka szła z dziadkami i słychać było:
- Nie biegaj, bo się przewrócisz
- Uważaj, bo pobrudzisz ubranie
- Nie skacz itp.

Ogrodniczka
Wczoraj na spacer wyszliśmy z konewką (mini)/. Nabraliśmy wody z fontanny i Gaja podlewała kwiatki i drzewka.
Pingwin
już był, ale to takie cudowne jak Gaja widząc srokę z pełnym przekonaniem woła: Pingwin.
Dzwoneczek
Tam, gdzie dzwoneczek, tam bezgraniczne uwielbienie Gai dla tej bajkowej postaci.
a my jako rodzice bezbłędnie odgadujemy, kto dubbinguje jaką postać w jakiej bajce… mało mamy lektorów, bo co bajka to prawie ten sam skład:).
Jak uspokoić matkę
Kilka razy jak Gaja upadła lub była inna sytuacja budząca grozę (na szczęście przesadzoną) pytałam Gaję: Czy nic ci nie jest.
I jakiś czas tamu Gaja sama z siebie jak się przewróci i takie tam dziecięce sprawy woła: Mamo nic się nie stało:). Rozczula mnie dokumentnie.
Dobry
Gaja często spontanicznie mówi do taty: Dobry tata
zakapiorski plac zabaw dla starszych dzieci:)
jest ulubionym miejscem zabaw Gai. Spotykają się tam starszacy i pełno tam rozbitych szkieł (zawsze je odgarniany) i innych huśtawek niż na zwykłym placu zabaw. My w jedną stronę, Gaja w drugą:). I jak się okazuje nie tylko nasze dziecko dostrzega magię tego miejsca, bo na miejsce na huśtawce czekali inni koledzy z piaskownicy.

jak Gaja widzi siebie:)
- Jestem motylem:)
- Latam:)
- Jestem ładna:)
debata
Jak słuchałam rozmowę Gai z napotkanym chłopcem skojarzyło mi się z komentarzem o debecie dwóch kandydatów na prezydenta: pan X użył tyle i tyle słów: Polska, rozwój itp itd.
Gaja z chłopcem przy zegarze, gdzie był pseudo klomb z jakimś iglakiem prowadzili taki dialog, który trwał około 20 minut:
- To jest mucha
- To jest mucha
- Mucha
- Mucha
- To jest mucha
- To jest mucha
- Nie ma muchy
- Nie mucha
Słowo mucha było użyte chyba ponad 50 razy:), odmienione było na różne sposoby, wywoływało wiele emocji, różną modulację głosu. Gdyby ktoś miał skomentować tę debatę stwierdziłby, że odbywaj kandydaci w różnych, wysokich proporcjach użyli słowo: mucha:)
wampiry i strzygi
Poszliśmy na noc muzeów i trafiła się nam prawdziwa perełka - Muzeum etnograficzne
Spotkaliśmy tam wilkołaka (na buzi miała zakrwawione futro, łapy futrzane z wielkimi pazurami, ogon, mówił dziwnie). Gaja ze strachu wspinała się na mnie jak kot na drzewo, ale kiedy wilkołak zniknął wołała: Gdzie jest potwór… nie bynajmniej ze strachu, tylko rządna była adrenalinowych wrażeń.
Dziecko skosztowało chlebka z ziołami na uroki, dostało czerwoną tasiemkę żeby odpędzić złe moce, tabliczkę z zaklęciem na wilkołaki, uplotłam mu wianek na odpędzenie marów i wiedźm.
Gaja nawet przez moment była eksponatem w starej chacie, dostąpiła zaszczytu i przywileju siedzenia na maleńkim krzesełko, przy stoliku, gdzie dzieci dawniej odrabiały lekcje. Krzesełko i kącik przypadły Gai do gustu i gdyby nie inna moc wrażeń, to mogłaby tam siedzieć i siedzieć:).
Byłam wszystkim zachwycona, a Gaja miała tle zajęć i zdarzeń, że i my mogliśmy rozkoszować się niecodziennymi zjawiskami:).
Gaja nie jest czarownicą, bo przeszła nad miotłą, zamiast ją podnieść. Matka zresztą też.

Z nosem w książce
Jak byliśmy w księgarni Gaja wybrała sobie książeczkę o zwierzętach i poprosiła o zakup. Od dwóch dni wychodzi z nią na spacery i jak biegnie, idzie to ma przed nosem książkę. Kilka razy zaliczyła wywrotki… ale z książką rozstać się nie chce.
Altergrawitacja
Odbył się festiwal cyrkowy. Poszliśmy podpatrzeć i zdecydowaliśmy się wejść do namiotu cyrkowego… choć spodziewaliśmy się, że Gaja będzie się po jakimś czasie niecierpliwić. Jak reagowała Gaja:
- Wołała brawo
- Głośno pytała, gdzie jest mama i tata - w zależności od tego kto był z dzieckiem w danym momencie
- Jak cyrkowiec furczał lub syczał lub wydawał inne dźwięki Gaja też z nim, co powodowało, że tylne rzędy, gdzie staliśmy patrzyły uradowane na Gaję:)
- Bardzo głośno obwieszczała, ze chce siusiu. Za pierwszym razem alarm prawdziwy, za drugim (2 minuty po powrocie do namiotu cyrkowego) pretekst do wyjścia
- Najbardziej podobało się Gajce oglądanie zaplecza cyrkowego - chciała sama pożonglować, choć wiadomo właściciele sprzętu mają prawo wyłączności.
Sto lat temu…
Spotkaliśmy dziewczynę zajmującą się akrobatyką na chustach. Poznaliśmy ją prawie dwa lata temu dzięki Gai. I teraz blisko po półtora roku niewidzenia doszło do spotkania. Gaja, ku naszemu zaskoczeniu, skojarzyła dziewczynę i spytała, gdzie ma piłki do żaglowania.

kosmetyków.html Lista kosmetyków zawierających substancje zaburzające gospodarkę hormonalną
Lista kosmetyków bez 17 substancji zaburzających gospodarkę hormonalną organizmu
Gaja udziela pierwszej pomocy:)
Na spacerze spotkaliśmy dużo starszą znajomą Gai. Bawiła się w chowanego i położyła się na chodniku, tak, żeby być jak najmniej widoczną. Gaja zatroskana zapytała ją: Dziewczynko nic ci nie jest?
Potem dołączyła do grona starszaków (nie zaproszona) i jak oni opierała się o drzewo i odliczała, żeby szukać ukrytych osób bawiących się w chowanego.
Gaja woła siusiu. Biegniemy, gdzie trzeba i nic. Gaja na to: Nie działa i wstaje z sedesu. I podejmuje próby do skutku:).
Zepsuło sięNie działa
Nie piszę zwykle o sprawach intymnych Gai, ale cóż… tym razem wyjątek. Jak Gaja ma problem ze zrobieniem kupki, siada i siada i nic - mówi zwykle: Zepsuło się lub: Nie działa
08.06.2010 wtorek

Wybory
Gaja mogłaby dostać etat wrzucacza kart do głosowania du urn. Wrzuciła nasze, ale i inni wyborcy poprosili Gaję o pomoc.
Jak skreślam swojego kandydata, Gaja podsunęła mi swoją książeczkę, żebym postawiła na niej niewidzialny krzyżyk.
Niewidzialne listy
Jak wchodzimy lub wychodzimy z domy Gaja zbiera z podłogi, gdzie jest zdemontowana skrzynka na - listy niewidzialne listy. Bawimy się w czytanie ich, np. Droga Gaju, serdeczne pozdrowienia z Ostródy śle Paulina:).
Jak byliśmy na śniadaniu na trawie zorganizowana była tam poczta ekologiczna, wysłaliśmy kilka kartek. Najszybciej doszła do nas z Torunia do Torunia, która wysłaliśmy Gai.
Grzyb
Sąsiad babci wycina różne stwory ze styropianu. Gaja dostała grzyba. W dom maznęła farbami i wyszedł jak prawdziwy szlachetny, olbrzymi borowik. Cudo.
Robak
Na Piernikowym Miasteczku był pokaz zdjęć z dziećmi z zespołem Downa i różne imprezy. Gaja podeszła do stolika, gdzie było malowanie i chciała jakiś rysunek na ręce. Zanim doszło do popełnienia dzieła artystycznego Gaja wychwyciła wszystkie robaczki chodząc po stole.Pani przed malowaniem musiała wszystkie wyprosić, bo nie szło pracować.
Kapelusz
Wracamy do domu. Tata posadził Gaję na barana. Gaja była w sukience. Wsadzając Gajkę na barana sukienka zahaczyła się tacie na głowie, więc ją poprawił. Na to Gaja podwinęła sukienkę i nałożyła ją tacie na głowę i z szelmowskim uśmiechem woła: Kapelusz!!!
Gaja gotuje
Odwiedziła nas babcia Jadzia. I Gaja dała popis umiejętności gospodyni domowej. Wzięła moją tekturową teczkę, nałożyła na nią plastikowe miseczki, przyczepkę od ciężarówki i chodziła do mamy, taty i babci dawała nam jeść. To zupę, to lody, a jak ktoś nie jadł niewidocznego dania to Gaja poganiała go tak długo, dopóki nie zjadł. Najbardziej uwielbiam jak Gaja ku niebu podnosi miseczkę i bierze stamtąd jedzenie.

07.06.2010 poniedziałek
Urząd Miejski jest fajny.
Poszliśmy do urzędu załatwić sprawę możliwości głosowania w wyborach. Pobiegaliśmy po piętrach. Panie były tak miłe, że aż strach. Serio serio, do niczego nie mogliśmy się przyczepić.
Byl tam kącik zabaw rodem z IKEI i dziecko na długo nam utknęło… my swoje papierki załataliśmy to i Gaja musiała swoje:).
06.06.2010 niedziela
Ładna jestem
Gaja stanęła przed lustrem, powyginał się zalotnie i powiedziała kilka razy: Ładna jestem.
05.06.2010 sobota
04.06.2010 piątek
Kiedy rodzicom bokiem wychodzi dzielnie się córki…
Idąc na rynek dostaliśmy po kliku kwiatach, patykach, kamieniach. Od tych podarunków nie wiedziałam co trzymać, bo tyle skarbów dzierżyłam w ręku. I spacer trwał wieczność, bo trzeba upolować dla każdego kwiatka, patyczek - a to wszystko razy trzy.
Pingwin
Idziemy parkiem, a tu na drogę wyskoczyła sroka. Gaja woła: Idzie pingwin. (Jak zabrać sroce ogon, to faktycznie bardzo przypomina pingwina).
Trawnikowe brykanie

03.06.2010 czwartek
Dla każdego
Gaja bardzo dba o to, żeby każde z nas miało daną rzecz, np. jak jemy słodkości to każdy dostaje kawałek. Dziś na spacerze obdarowała nas dmuchawcami i wszyscy musieliśmy dmuchać, potem wąchać swoje kwiatki… Rano tacie, który jeszcze spał, wcisnęła nektarynkę, jak każdy to każdy.
Kto puka
Czytam dziecku Lottę z Doliny Awanturników i coś stuknęło. Przez całą lekturę Gaja natrętnie podnosiła temat:
- Kto puka?
- Idź zobacz, nikt nie puka. To stuknęło u sąsiadów w nasz sufit.
- Ktoś puka.
- Nie, to coś zastukało (czytam dalej)
- To puka pan.
- Nie to nie puka pan.
- To pan.
- Nie to nie pan (próbuję czytać)
- To pan, to jest pan, to pan, to pan, to pan…
- Nie to nie pan, nikogo nie ma.
- To babcia puka, idź otwórz
- Nie, to nie babcia, nikt nie puka, ktoś na górze raz stuknął
- To babcia, gdzie jest babcia, nie ma babci…
- Nikt nie puka do drzwi.
Batman
Na placu zabaw Gaja odkryła pusty basen, fontannę (wkopany w głąb ziemi). Biegały tam dzieci. Gaja też chciała. Biega, lata, to wchodzi i wychodzi. Jak była na zewnątrz pobiegła za dziewczynkami… i kiedy wbiegała na krawędź baseniku to wydawało się, że nie trzeba się zatrzymać, przysiąść, przesadzić nogi i bezpiecznie wejść do środka, tylko uszyła przed siebie jakby była batmanem. Stałam w środku więc ją złapałam i przypomniałam jak się schodzi… I tak jestem zdziwiona, że szalejąc na placu zabaw w cienkich rajstopach nie miała dziur na kolanach wielkości jabłek.

01.06.2010 wtorek
Słodycze, słodycze, słodycze. Dzielę się.
Jak to w Dzień Dziecka - słodycze rządzą. Odeszliśmy od reguły i Gaja mogła korzystać ile wlezie, a wleźć potrafi.
Wieczorem przyszła babcia i dała słodki upominek. Wredni rodzice kazali się podzielić, a Gaja bez protestów wzięła cztery ciastka i poczęstowała: babcię, tatę, mamę i oczywiście Gaję. przy drugiej rundzie, ku mojemu miłemu zaskoczeniu, Gaja sama wzięła ciastka, wyłożyła 4 na talerzyk (dokładnie wiedziała ile) i bez zachęty, próśb poczęstowała wszystkich.
Wizyta babci.
Kotek się zmazał!!!
Na łosaich Gaja została wymalowana na buzi czarną farbką motywem kotka. Po dłuższej zabawie i konsumpcji słodkości wyglądała jakby ją ktoś umazał sadzą. Matka w ferworze czyszczenia dziecka wycierając buzię zabrała się za kotka… w trakcie Gaja wielce zrozpaczona woła: moje wąsy, kotek… Kilka dni mi to wypomina… szuka swoich wąsów.
Prezent dla dziecka
Jest nam miło, bo Gaja kiedy rano dostała prezenty z okazji swojego święta na każdą rzecz reagowała wielkim entuzjazmem, zachwytem. widać było, że sprawiliśmy jej frajdę.





