

BYLE DO WIOSNY!!!
Oto jak zmienia się Gaja na przestrzeni 1 roku życia
GAJA w drugim roku życia
09.02.2010 wtorek
08.02.2010 poniedziałek
07.02.2010 niedziela
Gaja znowu nas zaskakuje, rano na spacerze doszliśmy w takie rejony, których nie odwiedzaliśmy od kiedy nastała na dobre zima.
Powiesiłam Gai na łóżeczku swoje rzeczy po prasowaniu, dziecku przeszkadzały, nie mogła ich zdjąć to… to je pogryzła…
Byliśmy u babci i dziadka na ciachu. Ze spadających okruchów udałoby się ukręcić bajaderkę. Jestem ciągle w szoku, że udaje się nam chodzić z Gają w normalnym tempie, a nie wleczemy się jak flegmatycy. Chyba czuć wiosnę na naszych barometrach.
W ramach odmiany na dobranoc obejrzeliśmy film przyrodniczy. Gaja zaśmiewała se do rozpuku na niektórych fragmentach… rzadko kiedy miało to miejsce na bajkach.
06.02.2010 sobota
Pomysł Gai na spacer - biegiem do Deichmanna na bajkę.
Wieczorny spacer szok - spacerowaliśmy około 1,5 godziny i obeszliśmy spory kawał stałej trasy spacerów, która od zimy była zakurzona.
Kupiłam z Gają kolorowankę - ma już kilka, ale ta dzisiejsza wyjątkowo przypadła jej do gustu i jest ostro eksploatowana,i widać postępy w kolorowaniu.
Gaja zna dużo nazw zwierząt:) dziś doszły hipopotamy, wielbłądy, kangury, krokodyl.
05.02.2010 piątek
Dobra wiadomość, od wtorku ruszamy na łosiowisko.
04.02.2010 czwartek
03.02.2010 środa
Mama do Gai: Powiedz - Jestem księżniczką
Gaja - Jestem księżniczką
Mama: A co noszą księżniczki na głowie?
Gaja: Kapelusz:)

02.02.2010 wtorek
Rano okazało się, że Gaja wyrosła z kapci stacjonujących u babci. Szybki bieg do sklepu po nowe - z Gają, babcią i dziadkiem. Mama szybko, bo do pracy. Gaja w płacz, że mama gdzieś sobie idzie. Mama liczy minuty do autobusu i szybka decyzja. Biegnie z dzieckiem pod sklep, gdzie Gaja dostaje krówki… I podziałało. Gaja zapomniała o istnieniu mamy, pożegnała się pośpiesznie, a smutki ręką odjął.
Wieczorem przyjechała Pina. Gaja oszalała z radości. Rozbrykała się jak koziołek i nie mogła zasnąć.
01.02.2010 poniedziałek
Gaja z tatą w domu. Wszystkim się podobało.
- Jeden, cztery, osiem, dziewięć szukam. Próbowaliśmy nagrać to na kamerę. Gaja jak widziała siebie w kamerze to szalała z radości i nic z tych rzeczy się nie nagrało.
Jak przekonać dziecko, żeby coś zjadło same? Wsypać mu rodzynki. Łyżka lata jak łopata.
Gaja bierze łyżkę, tata myśli chce miodku - Gaja bierze bierze taty kafeterkę i chce kawkę…





