Aktualności 2008 02

29.02.2008 piątek


Gajce znowu wrócił wilczy apetyt, tak dziwnie się ją karmi, bo nie krzyczy, że chcę jej zrobić coś złego:). Do 12:00 od 6.40 zjadła około 4 razy i to nie troszkę, ale konkretnie. Przez to do wieczora nie było leżenia na brzuchu, bo cały czas pełny:-). Wieczorem dziecko po raz kolejny mnie zaskoczyło, bo tak wysoko unosiło głowę jak nigdy i odkurczyło jedną piąstkę i ruszało prawą rączką - ciężar ciała utrzymując na lewej, dodatkowo chciała jeszcze podnieść pupę, ale na to jeszcze czas:).
W zasadzie codziennie obserwujemy nowe umiejętności, są one bardzo subtelne, ot choćby to, że nie muszę już wkładać w rączkę Gai zabawki i zaciskać na niej jej paluszków, bo sama chętnie otwiera dłoń i łapie.
Próbowałam z nią obrotów, ale niezbyt się jej to podoba, wywołuje to też ogromne zdziwienie, jak połykanie witamin w kroplach na początku. Wtedy bez względu na to czy głośno krzyczała czy się śmiała - jak dostał taką kroplę patrzyła na Maćka wielkimi, zaskoczonymi oczami.
Zabraliśmy się wczoraj za edycję nowej strony, zainteresowanych proszę o pomoc i nadsyłanie tekstów http://www.torundladzieci.info/
Wczoraj Gaja zaśmiewała się do rozpuku jak podrzucałam do góry grzechotkę, nigdy człowiek nie odgadnie, co może być atrakcyjne dla dziecka.

951950_via.jpg

Ciągle szukam idealnego zdjęcia na aktualności…
Dziś był spacer z Antkiem, który miał nowy wózek - spacerówkę. Gaja oczywiście musiała wszystko obserwować:).

28.02.2008 czwartek


Bezpłatne badania dla pań w Dzień Kobiet w kujawsko - pomorskim

Rano poszliśmy na szczepienie. Jak to zwykle bywa spadł nam smoczek na podłogę już w poczekalni i byliśmy bez uspokajacza. Przed badaniami przetestowaliśmy reakcję Gai na syczenie, ale tym razem nie wywoływało to na jej twarzy uśmiechu… Pierw było badanie ogólne. Pani poprosiła, żebym położyła Gaję na brzuchu. Jak zobaczyła jej postawę stwierdziła, że jest bardzo silna… więc mimo, że nie lubi leżeć w takiej pozycji, sił nabiera w inny sposób:). Gaja waży 7,3 kg!!! (ważenie odbywało się tak: ja trzymając Gaję na rękach weszłam na wagę, potem jeszcze raz tylko sama i waga pokazała różnicę).

845092_apple.jpg

Dzieci, które były w poczekalni, a usłyszałam, że są starsze wyglądały przy niej jak kruszynki:). Pani z racji, że karmię tylko piersią nie zleciła wprowadzania niczego poza mlekiem do 6 miesiąca (nawet soków, herbatki itp), hmm…
Nasza przychodnia jest już pięknie odnowiona. Jest tylko wielki mankament, żeby dojść do działu dziecięcego idzie się przez poczekalnię lekarza pierwszego kontaktu i ma się kontakt z chorymi dorosłymi…
Gaja nie mieści się na leżaczkach do przewijania, miała problem, żeby ją na czymś tak małym przebrać. Maciek śmiał się, że nasz przewijak ma rozmiary 2X2:) [metry] więc 60X60 [centymetry] to stanowczo za mało:).
Szczepienie przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Ja profilaktycznie usiadłam z dala na krześle (zresztą dziś nie czuję się dobrze, jestem wypruta z sił) i czekam na krzyk, a tu cisza… Gaja nie wydała żadnego dźwięku płaczu przy ukłuciu. Nie wiem, czy to kwestia pozytywek, które na ten czas włączyła pani, czy jakiś inny czynnik na to wpłynął.Gajka dobrze zniosła szczepienie. Pielęgniarka powiedziała nam, że te szczepionki skojarzone, które my kupujemy nie mają takich działań ubocznych jak te refundowane i po nich raczej nie ma gorączki itp. Jeśli chodzi o ceny, to różnica w cenie w aptece internetowej i zwykłej jest ogromna - 22 zł na naszą korzyść. My zapłaciliśmy 108 zł a rodzice, który kupili szczepionkę w aptece przy przychodni - 130 zł.

757594_things_1.jpg

Po szczepieniu Gaja złapała rączką oparcie leżaczka, na którym miała szczepienie i nie chciała puścić. Wyglądało to tak, jakby się w ramach akcji ekologów przykuła do drzewa:). Maciek musiał odginać jej place, bo nie chciała puścić i leżała zadowolona…
Nasze dziecko zapłakało, a wcześniej wydzierało sie na korytarzu z dominacją głoski "r", przy ubieraniu:). Myślę, że już niedługo pozbędziemy się zimowych wdzianek i ubieranie nie będzie takie przykre… Wrzask Gai wynikał z tego też, że chciało jej się spać. Krzyknęła i jak wyjechaliśmy z przychodni smacznie sobie spała (byliśmy jedynymi rodzicami z wózkiem). Maciek po szczepieniach pojechał do pracy.

W czasie zabawy grzechotkami Gaja grzechotkę-okrągłą-serduszko przełożyła z jednej ręki do drugiej. Chciałam zaobserwować, czy uda się jej to po raz drugi, ale nie wykazywała zainteresowania.

Wydział Architektury i Budownictwa odpowiedział mi na maila. Przekazał mój wniosek do Miejskiego Zarządu Dróg w Toruniu o przystosowanie do korzystania przez matki z wózkami deptaka przy Muzeum Etnograficznym oraz schodów na Bulwarze Filadelfijskim. Ciekawe co będzie dalej. To już coś:).

27.02.2008 środa

My to jednak mamy nudy przed domem:)


26.02.2008 wtorek

928458_subtle_contrast.jpg

Zaobserwowaliśmy owe umiejętności Gai: zaczyna łapać przedmioty dwoma rękoma i manipuluje nimi, próbuje wsadzić smoczek do buzi, bo wyciąganie go to "prościzna" - wystarczy pociągnąć za łańcuszek, jednocześnie potrafi brzęczeć dwiema grzechotkami, zapamiętuje, gdzie wisi jej słoneczko i wpatruje się w nie, … ale leżenie na brzuchu to zbyt duże wyzwanie:). Gaja zainteresowała się książeczką - łapała strony i próbowała "coś" z nimi zrobić (otwierała i zamykała, ale nieświadomie)
W dalszym ciągu hitem jest "syczenie", ssssss… potrafi z płaczu przenieść Gajkę w głośny śmiech. O machaniu głową nie należy zapominać to też wielka atrakcja.
Gaja miała dzień niejedzenia, co jak zwykle odbija się na mnie:). Wieczorem przekłamała ni to zaparcie ni licho wie co (żelazo ma taki ze skutków ubocznych) i miała ciut lepszy nastrój… choć nie mogła zasnąć, wierciła się, popłakiwała… ale różowy stwór niezawodnie działa…
Spotkałam znajomą z dzieckiem, które urodziło się w październiku. Podobnie jak ja nie ma zbyt dobrych odczuć z oddziału położniczego… i jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że miałam szybki poród, a przez to może łatwiejszy, choć nie ma jednej skali bólu…

25.02.2008 poniedziałek

957078_farm_ruin_1.jpg

Pierwszy raz od bardzoooo długiego czasu zdarzyło się, że Gajka obudziła się w nocy z płaczem, który trudno było uspokoić… niby chciała jeść, ale nie zjadła, dopiero jak chwilkę przysnęła… Było to bardzo przejmujące, najgorsza w tym wszystkim jest ludzka bezradność…
Od trzech dni bolą mnie zęby, próbowałam gdzieś wyczytać czy to od karmienia, ale podawali, że raczej nie, a nabiał jem…
Gaję i mnie odwiedziły dziś ciocie: Aneta i Agnieszka, znowu były szalone zabawy, choć Gaja ma dziś zdecydowanie marudny nastrój i mniejszy apetyt (ostatnie dni pod względem jedzenia były cudowne). Na wszelki wypadek zmierzyliśmy jej temperaturę i wszystko w normie.
Po spacerze Gaja ostatnio śpi bardzo długo, ponad godzinę, dwie. Na wszelki wypadek zawsze sprawdzamy czy oddycha…

24.02.2008 niedziela


Dyskryminowani polscy rodzice w Niemczech
Maciek natchnął mnie do utworzenia nowej strony - coś o tytule: Toruń przyjazny dla mam, tatusiów i dzieci.

901424_food.jpg

Tak sobie założyłam, żeby był tam opis placów zabaw, miejsc o dogodnych podjazdach, wypis przedszkoli, żłobków, sklepów z artykułami dla rodziców i dzieci, biblioteki, repertuar teatrów, i inne. Co o tym sądzicie? A w sprawie podjazdów do wózków nie odpuszczę. Jak do końca tygodnia nie dostanę odpowiedzi to napiszę do prezydenta miasta (w kwietniu jest z nim spotkanie, więc może jak będę zdeterminowana to się nawet pofatyguję), lokalnej gazety i innych:)

23.02.2008 sobota


Galeria 2008.02.23
To już chyba mogę jeść wszystko, bo wczoraj zjadłam pizzę (Maćka roboty - w mikrofali - pycha, jak z czasów Kraszewskiego) i Gaja nie miała żadnych rewolucji. A co było na cieście: groszek, cebula, boczek, ser. Nowe dla mnie były: groszek i cebula… ale się stęskniłam za tym groszkiem, więc może na święta zjem ze smakiem sałatkę pod kożuchem w wykonaniu mojej siostry.

22.02.2008 piątek

950730_pine_texture.jpg

Zauważyłam pewną prawidłowość. Do ok. 18:00 Gaja je w miarę, bez większych przebojów, a potem udaje mi się ją nakarmić dopiero w nocy, kiedy śpi. Np. od 3:00 jadła cztery razy do 10:00… tylko w nocy karmię ją z własnej inicjatywy, ale podchwytuje to bez żadnego oporu. Dziś Gaja po nocy wstała dopiero o 12:00. Czyżby meteopatka? Przebierałam ją na śpiocha:)
Gaja rwie się do siadania. Łapie nas mocno za ręce (czasem od jej uścisku mam sinego palca) i podciąga się do góry. Jak chcę ją położyć to zatrzymuje się w połowie i znowu inicjuje wstawanie. Trenowanie siadania wykonuje chętnie, leżenie na brzuchu nie jest już takie okropne, ale do ulubionych jej pozycji nie należy. Fascynujące w tym wszystkim jet to, że rozwój fizyczny idzie jakby bez ingerencji ludzkiej, że dziecko prędzej czy później ma to wpisane w swój rozwój, samo domaga się aby stało stało się to, co stać się musi:).

Gaja poznała nową koleżankę po drugiej stronie lustra. Można się do niej uśmiechać od ucha do ucha, porozmawiać w swoim języku:) Cudny widok widząc taki entuzjazm:). Życzę każdemu, aby reagował tak entuzjastycznie na swój widok:).
Gaja złożyła dziś osobiście dziadkowi (przez tel.) życzenia urodzinowe… babcia też miała co posłuchać:). A życzeń było, że ho, ho…

21.02.2008 czwartek

906328_sun_set__3.jpg

Co pisać, żeby się nie powtarzać? Hmm… Ja nie mam ostatnio w ogóle siły. Jak zejdę z wózkiem to długo jeszcze trzęsą mi się ręce z wysiłku… jak wrócę do domu to mam to samo…
Napisałam list do Wydziału architektury i budownictwa w sprawie zbudowania kilku podjazdów do wózków (przy skansenie i na bulwarze). Proszę wszystkich o pomoc i wysłanie tam listów z podobną prośbą, może jak będzie nas więcej, to coś wskóramy - link do strony. Mam nadzieję, że dobry wydział wybrałam. Jak nie zawalczymy to nie będziemy miały.
Przygotowane kartki na święta są (sama wykonałam), dziś nawet kupiłam znaczki (zrobiłam to, bo o dziwo poczta była pusta)… więc nie zrobimy tego na ostatnią chwilę… Kończę, bo jeszcze drżą mi ręce…

W końcu trafiła się "normalna" czapka, która jak Gaja leży w gondolce nie zsuwa sie z uszu. To ta na zdjęciu.

20.02.2008 środa


866802_little_princess.jpg

To niesamowite jak uśmiech Gajki potrafi rozpocząć dobrze dzień. Gaja tak ma, że często jak budzi się rano i z nią rozmawiam to posyła mi promienny uśmiech.
Zauważyliśmy też, że jak się złości i mówi nam o tym w swoim języku na wysokich tonach to używa dużo "r":), gdyby to były zdania, to byłyby takie długie jak u Żeromskiego.
Jak czytałam Gajce, po raz nie wiem który, książeczkę "Gdzie jest mama?" i co kilka linijek "miałczałam" (opowiadanie o kotku) miałam wrażenie, że pod końcówkę Gajka w swoim języku powtarza te miauknięcia.
Świnkom bardzo się podoba pod łóżkiem Gai i trzeba zlikwidować im te melinę:). Obłożymy ją dechami:). To wychodzi jak z "Pawła i Gawła" - Gajka na górze, świnki na dole:).
W niedzielę Gajka dostała pozytywkę z melodią Panie Janie - jak jest mocno senna (Gajka:) i jej ją włączę to oczka robię coraz mniejsze i mniejsze… Ciekawe jest też to, że jak włożyłam jej księżyc do łóżeczka straciła nim zainteresowanie…, ale gdy wisi na lustrze, wpatruje się w niego intensywnie.

Ja czytam książki nie tylko dla dzieci - obwieszczam wszem i wobec, że skończyłam II tom Sapkowskiego i zaczęłam trzeci.

Kibicujcie Paulinie, bo ma w tym roku maturę i pewnie jak wielu, bardzo to przeżywa. Ciotka trzyma kciuki, a Gajka jeszcze bardziej, bo często mocno zaciska piąstki. Powiem jej w jakiej to ma robić intencji:).

Mario śniłaś mi się dziś. Odmieniłam przy tablicy rzeczowniki zakończone na "ia" i "ja":-)

19.02.208 wtorek

848071_agapornis.jpg

Ten dzień mógłby się nazywać: Nasz pierwszy raz:)
- pierwsza wizyta towarzyska od porodu:)
- pierwsza cebula w potrawie od czasu nieszczęsnej kolki z pierwszych dni życia Gajki
- pierwsze wnoszenie i znoszenie wózka na nowych schodach
- pierwsze mycie okien w tym roku
- inauguracja łóżeczka Gajki:)
Spotykałam dziś bardzo sympatycznych - bo pomocnych ludzi przy noszeniu wózka po kilku schodkach. Bardzo wszystkim dziękuję: młodej dziewczynie, starszemu panu, i chłopakowi, który szedł z dziewczyną. Przy okazji natchnęło mnie, żeby napisać do wydziału architektury Urzędu Miasta, aby na 2 schodkach przy skansenie zrobili podjazd dla wózka. Po co matki mają zjeżdżać z tak miłego deptaka i iść przy hałaśliwej i smrodliwej ulicy, kiedy na tej drodze jest tak miło. Zmobilizuję kilka osób, żeby podobną prośbę skierowały do tegoż urzędu - może uda się coś wywalczyć.
Odwiedziliśmy dziś Martynkę - Martę, Antka i jego babcię. Za każdym razem jak widziałam siedzącego samodzielnie Antka,przecudnie klaszczącego nogami pojawiała mi się myśl, że nie mogę się tego doczekać u Gajki. A jak Gaja na wizycie? Istna grzeczna, wzorowa dziewczynka. Towarzyska, że hej, pełna uśmiechu i gaworów. Nie płakała na rękach u babci Antka, udało mi się nawet zrobić ziewające zdjęcie, co od dłuższego czasu jest trudne.

950110_aurochs.jpg

Antek/Antoni/Antoniusz i Gaja leżeli na brzuszkach zwróceni do siebie. Dla Antka to jego ulubiona pozycja, dla Gajki zdecydowanie nie… ale w towarzystwie pokazywała, że jest dzielna, starała się utrzymywać głowę jak najdłużej. Wabikiem miało być towarzystwo Antoniego i grzechotki. Grzechotki bardzo spodobały się Antkowi i szybko je capnął… Gaja jeszcze z własnej inicjatywy ich nie łapie, trzeba je jej włożyć w rączkę.
Udało mi się też na wizycie nakarmić Gaję bez jednego dźwięku płaczu. Ssała paluszki, ale ostatnio nie kryje się za tym głód:)… a tu masz Gaja zgłodniała… wszystko jak z obrazka.
Jak wróciłam do domu (wózek na dużych schodach wnosiłam już sama) Gaja spała… Obudziła się ok. 16:30 czym pobiła ostatnio rekord dziennego spania. Musiała chyba odespać nadmiar wrażeń.
A ja sen Gai wykorzystałam na umycie zewnętrznego dużego okna. Jak Gaja się nie obudziła stwierdziłam, że umyję też górne małe i tak od szyby do szyby dziecię dało mi umyć całe okna w pokoju, zaczynałam jak pijany zając, ale nie wiedziałam ile mam czasu, więc najpierw zabrałam się za największe… oj jak mi fajnie, bo nie mogłam patrzeć na te brudy od sadzy z komina, a pogoda akurat była sprzyjająca do dłuższego wietrzenia mieszkania.
Po oknach z nadmiaru wolnego przestawiłam w pokoju i zrobiłam nowe miejsce na łóżeczko. Gaja wyspała je dziś pięknie:) Po tym wszystkim byłam/jestem ostro padnięta… ale jaka zadowolona.
Wizyta posłużyła mi też do podglądnięcia kilu patentów -
- na podłogę na czas raczkowania musimy kupić wykładzinę, bo Gaja może wejść w każdy zakamarek… i nie chcę, by zaatakowały jej drzazgi z naszej zabytkowej podłogi:).
- łyżeczka na pierwsze jedzenie innego pokarmu niż mleko - mała nie za szeroka

A z dziwnych rzeczy - cofnęli Maćkowi urlop, który wziął na szczepienie. Dobrze, że je przenieśli. Uważam, że to, co zrobili u niego w pracy to okrutne świństwo.

946511_houses.jpg

18.02.2008 poniedziałek


Maciek pojechał na Batorego złożyć wniosek o becikowe. Musiał załatwić dodatkowo kwitek o tymczasowym zameldowaniu (miał kopię, bo oryginał gdzieś nam się zapodział), punkty były słabo oznaczone i bez potrzeby nastał się w niewłaściwej kolejce… Kolejny dzień wolny pod znakiem załatwiania różnych spraw…
Psia krętka!!!! Kość obgryziona!!! Motyla noga!!! Dostaliśmy zawiadomienie o zmianie terminu szczepienia na 28.02.2008 a nie jak było w pierwszej wersji 21.02. Maciek nawet z tej okazji wziął nawet dwa dni wolnego, bo po tym może być gorączka i ja nie dam rady wejść do przychodni z wózkiem!!!! Ostatnio mam kryzys energetyczny, nie mam siły totalnie!!! Wózek jest dla mnie za ciężki.
Dziś walczyliśmy z Gajowymi kupkami. Były tak wielkie, że znowu się wszystko przelewało, więc wprowadziliśmy pewną modyfikację. Maciek trzymał Gaję w górze pod paszkami a ja odpinałam pajaca i body. Za drugim razem wyszło:), obyło się bez zmiany ubranek:). Na takie niespodzianki lepsze są pieluszki z tesco, bo mają dłuższe osłonki.
Nasz karmik jest jednak odwiedzany. Widziałam gołębia…
Kupiłam klocki logiczne. Przed rozłożeniem wydawało mi się to takie proste, jak wyjęłam jeden, to uznałam, że będzie trudno, jak rozwaliłam wszystko nie wiem jak złożyć. Drugi zestaw na wszelki wypadek sfotografowałam…

17.02.2008 niedziela


866738_flowers_2.jpg

Bardzo ciężka noc. Dwukrotnie awanturujący się pijacy i niewyjedzone mleko… skończyło się, po nieudanych próbach obudzenia i nakarmienia dziecka na laktatorze, tłuczonej kapuście… a po tym wszystkim Gaja obudziła się, bo zgłodniała:).

Dzień niesamowitych zbiegów okoliczności. Okazuje się, że nasza strona jest czytana przez wielu naszych znajomych i rodzinę oczywiście, i dziś po naszych opisach dotyczących poszukiwania maści - dostaliśmy sudocrem, bephanten i dermpoanthen. Miło, że wielu o nas myśli… ale to nie koniec - Gaja miała dziś dzień odstawania grzechotek i innych zabawek:) Wszystkie zostały przetestowane i wyuśmiechane przez Gajeczkę:). Ale to nie koniec promocji. Gaję odwiedziły trzy ciocie: Agnieszka, Królik i Aneta i zabawiały ją na różne sposoby - radość Gajki nie z tej ziemi. Tyle doznań wzrokowych, słuchowych i dotykowych, że jak usnęła to na nie jedną godzinkę. Przydałyby się takie ciocie częściej, zwłaszcza jak siadają mi baterie:). A ma to miejsce teraz:).

Wizyta cioci miała jeszcze inny wymiar… Maciek przekłuł ucho Księżniczce (chciała) kolczykiem ze ślimakiem. Początkowo ja się deklarowałam i dobrze, że tego nie zrobiłam. Jak oglądałam te zabiegi (trwały kilka sekund) dostałam szczękościsku i pociekły mi łzy ze śmiechu, ciarek, empatii nadmiaru emocji. Reakcja Księżniczki też była ciekawa:) Wydaje mi się, że jak ja bym przekłuwała to ucho, to wymiękłabym w połowie i zamiast sekund może trzech, dwóch jak to trwało w wykonaniu Maćka - zrobiłaby się z tego wieczność… Jakaś taka wrażliwa się zrobiłam na stare lata…:). Maciek zdobył kolejną umiejętność:)…

Znaleźliśmy patent na leżenie na brzuchu Gajki. Obkładamy ją zabawkami, wymachujemy nimi, zagadujemy, że nawet nie zauważa, kiedy podnosi pięknie wysoko główkę.

Na wizycie dziewczyn bardzo skorzystał Krojcweld. Początkowo nieufny rozlał się na kolanach Królika i pieszczochował, że hej…

Zapraszam ludzi ciekawych świata do odwiedzin strony naszej znajomej Julii. Zdjęcia są niesamowite. Może kogoś zainspirują do podróży - http://rudy.mif.pg.gda.pl/~jul_sta/index.htm

945810_flower.jpg

16.02.2008 sobota


Galeria 2008.02.16
Toruń - galeria
Zaczyna się niezgranie apetytowe… Rany Julek…
Z ciekawości odciągnęłam pokarm do pojemnika. Mleko dałam do wypicia Gajce i przez długi czas bawiła się smoczkiem i śmiała do niego i do mnie memłając językiem smoczek. Po jakimś czasie wypiła zawartość pojemnika, ale bez entuzjazmu. Upierdliwe jest sterylizowanie tego wszystkiego…

15.02.2008 piątek


Komentarz do zdjęcia: A świstak siedzi i zawija…
Zrobiliśmy sobie dziś wieczór bez komputera, tylko my:) Mi się podobało.
Zrobiłam pewną modyfikację znoszenia wózka. Było to możliwe dzięki Marcie - Martynce. Otóż zniosłam Gaję w nosidełku (wolę się asekurować na tysiąc sposób) i przekazałam na ręce Martynce. Potem poszłam po stelaż a po stelażu po gondolę… Jak zeszłam musiałam uspokoić oddech:).
Jak to zwykle bywa, kiedy Antek nie śpi - śpi Gaja. To chyba pierwszy od dłuższego czasu spacer, kiedy Gaja go przespała. Pogoda mocno dająca w kość… zmarzła kość:).
Wieczorem Gaja dała popis terroryzującego wrzasku. Tyle pasji i wściekłości to wkładała, że Maciek próbując odpowiadać jej dźwiękami ochrypł, a ona… nie:). Lekarstwem na to okazało się zwiedzanie pokoju i rejestrowanie wrażeń.
Wieczorem potupaliśmy do apteki po promocyjny bephanten i kupiliśmy zwykły smoczek polskiej firmy Canpol (z osłonką). Gaja miała zabawę wyjmując i wkładając go do buzi… a my obserwując ją.
Prowadzimy ingresywne ćwiczenia leżenia na brzuszku - krótko, ale często, bo dziecię wyjątkowo tego nienawidzi i sygnalizuje to wyraźnie:)

14.02.2008 czwartek


Nie mam siły tachać wózka. Odczuwam go ostro w kręgosłupie.
Dwie wieczorne kąpiele Gajki:). Czasem pieluszki nie są w stanie pomieścić zawartości. Gaja podczas kąpieli coraz lepiej znosi pozycję siedzącą.
Znaleźliśmy w promocji smoczki uspokajacze nuck - już mieliśmy je kupić, ale aventy wydają mi się bardziej korzystne, bo mają osłonki. Jeśli nie używasz smoczka możesz go schować do pudełka czy jak to zwał i ma on ograniczony kontakt z okolicznymi brudami… To tylko kawałek plastiku, ale jaki przydatny. Na tych smoczkach, których używamy bardzo się sprawdza.
Szukaliśmy tańszego zamiennika maści bephanten - dermopanthen - jak kamień w wodę, nigdzie nie ma…

13.02.2008 środa


Ranne refleksje:)…
Tak rano próbowałam sobie przypomnieć płacze, najprawdopodobniej kolkowe Gai z początków jej życia… i powoli czas, intensywność tego i bezradność, zaciera to w mojej pamięci. Musiałabym poczytać o tym, jak to wyglądało, bo zwyczajnie zaprzątają mnie nowe sprawy… Czasem z przerażaniem myślę o tym jak ten czas leci, jak ma on zmienną perspektywę, tak jak w "Czarodziejskiej górze" Manna. Często mimo, że jestem z Gają całe dnie odczuwam wielki niedosyt bycia z nią, nie umiem tego wytłumaczyć.

Są różne teorie na temat noszenia na rękach (kojarzy mi się to z przytulaniem itp.) i wychodzę z założenia, że dzieci tak szybko rosną, że jest to jedyna z nielicznych okazji, kiedy można dać to dziecku ale i też sobie. Tak więc kiedy Gaja zaśnie mi na rękach, leżąc jej brzuszek w mój brzuszek:) żal mi utracić taką chwilę i tak obie siedzimy/leżymy przytulone…
Mam świadomość i to przyświeca idei naszego wychowania, że Gaja ma stać się samodzielną dziewczyną, ale też ważne, żeby szczęśliwą według jej własnej definicji szczęścia. Nie będzie jej z nami łatwo, bo samodzielność wymaga aktywności, ale mam nadzieję, że to nam się uda. I tu mała wstawka - przeraża mnie to jak niektóre mamy wyręczają chłopców w wielu domowych czynnościach rezerwując je dla dziewczyn… w moim odczuciu (i tu świat jest piękny, bo każdy może być autonomiczny w swoich poglądach i moje wcale nie muszą być jedyne i słuszne) i chłopak i dziewczyna powinni spróbować nauczyć się wszystkich czynności dookoła siebie, żeby nie czekać z założonymi rękoma, aż ktoś to za nich zrobi, albo nie robić tego, bo to babskie lub tp. Nie opisałam tu do końca tego o co mi chodzi, bo jednak dobranie odpowiednich słów na zwerbalizowanie myśli nie jest takie proste.

Cieszę się, że w naszej opiece nad Gajką nie ma podziału na np.: mama zmienia pieluchy itp… robimy wszystko razem, tzn. nie w tym samym czasie, bo tak się nie da:)
Ale się rozpisałam. Pewnie po południu moje myśli nieuczesane będą inaczej zabarwione i trochę to poprawię, ale ciekawie jest skonfrontować ranek z popołudniem:).

Dziś odbędzie pokaz slajdów z jakiejś samotnej wyprawy pewnego podróżnika, kartografa…

Byliśmy na pokazie… ale mi akurat nie przypadł do gustu i ucieszyłam się, że Gaja zaczęła stękać:).

12.02.2008 wtorek


Czasem mi wstyd za to, że z powodu koloru skóry uważamy się za lepszych. Nawet nie jestem w stanie ogarnąć tragedii tych ludzi. Nie życzę nikomu, aby spotkało go coś takiego.
Jak rozmawiałam z Kropą przez telefon Gaja tak włączyła się do rozmowy, że przez jej entuzjastyczne wrzaski nic nie było słychać. Takie zagłuszanie, jak kiedyś w kancelarii premiera:).
Byliśmy na pokazie multimedialnym o bagniskach, rykowisku i innych cudach natury. Gaja zaczęła od spania. Myślałam, że rozpłacze się jak ryczały jelenie na rykowisku, bo ich ryk wypełniał każdy fragment sali (Maciek zatykał Gai uszy, a ja na wszelki wypadek trzymałam smoczek), ale jej to nawet nie wzruszyło… Gajka rozpłakała się przeraźliwie smutnym płaczem z "szufladą" jak kichnęłam w domu… nie przewidzisz, co może podziałać na dziecko… Ale wracając do slajdów, choć to był bardziej pokaz multimedialny. Byłam zauroczona ile w tym pasji fotografowania. Aby utrwalić takie ujęcia, jak taniec żurawi, rykowisko jeleni i wiele innych niesamowitości, trzeba cierpliwości, odpowiedniego kamuflażu, żeby nie wypłoszyć zwierząt… Wieczorem w ramach położenia wisienki na torcie obejrzeliśmy film "Dziobem i pazurem" o świecie zwierząt. Chciałbym móc tak podpatrywać przyrodę, zobaczyć czarne bociany (swoją drogą trochę z nich brudasy:), sowy, walki kruków z orłem… a nasz karmnik nie spełnia ptasich oczekiwań i ziarenka jak leżą tak leżą:).
Ciekawe czy Gaja jak będzie starsza będzie lubiła tak jak my pokazy slajdów. Nie rozumiem jednego, czemu pokazy o przyrodzie cieszą się mniejszą popularnością niż pokazy z podróży…?
Wieczorem odwiedziła nas Dorota i Gajka wdała się z nią w dziecięco - dorosłą konwersację. Ciekawe czy ta śmiałość Gajki i jej chęć uczestniczenia w życiu towarzyskim utrzymają się… Fajnie jest obserwować jej kolejne etapy rozwojowe. Niesamowite jest to, że nasza ingerencja jest prawie niezauważalna, a to wszystko samo idzie. Gaja sama ćwiczy rączki i łapie różne rzeczy do rąk, np. kołdrę, kocyk, włosy:).

905060_isolated_christmas_angel_on_a_bicycle_with_dog.jpg

11.02.2008 poniedziałek


Mały wstęp do kolejnych problemów z apatytem. Tak jak mówiłam sinusoida. Przez żelazo Gaja ma zaparcie i aż mi jej szkoda, bo biedulka się męczy…
Dzisiejszy spacer długi, że hej. Fajne są te wypady w dwa wózki, dwie matki. Można się wygadać, załatwić swoje sprawy nie tachając po tych wszystkich miejscach wózka.
Dzuiś stałam pod bankomatem w dwa wózki, wydłużałam kolejkę. Pierwszy był Antek, potem Gaja i ja:).
Spróbowałam odciągnąć pokarm przez laktator. Muszę się przełamać, bo nie jest to zbyt sympatyczna czynność. Nakarmiłam Gajkę swoim mlekiem z butelki, a raczej dałam jej sprobować, bo odciągnęłam tego może z 2 łyżki stołowe. Moja dziewczyna nie miała problemu z jedzeniem z butelki…

10.02.2008 niedziela


Smoczy apetyt Gai przechodzi w skrajność smoczego apetytu:) Dziecko jest cały czas głodne:).
Gaja uwielbia włączać się do rozmów, jak ludzie zagadują ją miłym głosem.
Poczytaliśmy wczoraj, co nasze trzymiesięczne dziecko powinno już umieć i stwierdziliśmy, że ją trochę zaniedbaliśmy edukacyjne:) i całe szczęście, bo bez czytania Gaja nauczyła się tego, co tam piszą, więc intuicja wystarczy:). Tak wiec Gaja nietorturowana leżeniem na brzuszku, bo tego nie znosi, potrafi leżeć na brzuszku podpierając się na przedramionach i dłuższy czas utrzymując głowę. Utrzymuje grzechotkę w dłoni i wymachuje nią, wodzi wzrokiem, za obiektem, który ją interesuje, reaguje na rozmówcę, guga itp, itd.

9.02.2008 sobota


Galeria 2008.02.09

Trudno mi uwierzyć, że kilka dni temu narzekałam na brak apetytu Gai. Teraz Gaja je jak siedem smoków. W nocy, ku mojemu zdumieniu obudziła mnie dwa razy na karmienie o 2:00 i 5:00 a zazwyczaj i to od dłuższego czasu jadła tylko raz i nie tak dużo… Potem jadła o 7:00, 9:00 i po 10:00 chyba w jej żyłach płynie mleko, bo nie wiem, gdzie to się podziewa…

8.02.2008 piątek


Gaja skończyła trzy miesiące.

img_8664.jpg

Przeglądaliśmy jej zdjęcia od chwili narodzin, od tamtego czasu zmieniła się diametralnie. Jak segregowałam bluzeczki z początków jej narodzin to aż trudno było mi uwierzyć, że w taki rękawek mogła wejść ręka Gai.
Ok. 5.00 rano domagała się jedzenia. Jakoś tak się stało, że wypuściła pierś i odwróciła się w przeciwną stronę nie mogąc znaleźć mleka. Tak się rozdarła, że w takiej nocnej ciszy, to chyba mogłyby szyby popękać:). To ciekawe, ale potrafimy rozpoznać, który płacz jest z głodu, a który nie wiadomo do czego. Nie umiem powiedzieć, co je różni, ale jak go słyszymy, to wiemy o co może chodzić. Jeszcze nie wiemy jak Gaja reaguje na mokrą pieluchę, bo takiego niezadowolenia nie sygnalizuje.
Gaja rozkręca się z uderzaniem w grzechotki na macie edukacyjnej i Krojcweld tego nie może wytrzymać i warczy…

7.02.2008 czwartek


Z Gają nie można niczego na pewno założyć… wieczorem tornado ucichło w jednej sekundzie. Gai wrócił apetyt i domaga się wręcz jedzenia, nie płacząc bynajmniej jak się do niej zbliżam. Wieczorem wyjadła mnie dokumentnie, a w nocy budziła mnie, żebym ją nakarmiła. Zrozumie to ktoś? Niby wczoraj miała lekki stan podgorączkowy (czemu akurat na czwartek jak jest w przychodni pani Zinadia?), ale akurat kiedy go odkryliśmy, apetyt wrócił. Mieliśmy podejrzenie, że to może ząbkowanie (ślinienie się, wkładanie rączek do buzi, rozdrażnienie, brak apetytu), bo mimo, że występuje w wieku ok. 6 m-cy to może być już w drugim miesiącu lub nawet pół roku później po okresie standardowym. Wraz z apetytem Gajki wróciły mi siły witalne i ogólnie czuję się lepiej. Mój nastrój jest miernikiem apetytów Gai. W szpitalu skakał z powodu wzlotów lub upadków bilirubiny, a teraz…
Rano chwyciłam żółwika, żeby tak śmiesznie podskakiwał. Otworzyłam mu skorupę, żeby się zaśmiał i cisza… Pomyślałam już się zepsuł, ale nie, śmiech jest na diodę i potrzebne mu światło…
Gaja wchodzi już w duże pajace takie do 6 m-cy.
Z Gają nie można niczego na pewno założyć… bo od południa do 10.00 do 14.00 jeść nie chciała, a potem nadrabiała to w dwójnasób. Na wszelki wypadek mierzyliśmy czy nie ma gorączki, w stosunku do tej wczorajszej była tendencja spadkowa. Zdecydowaliśmy, że nie idziemy w piątek do lekarza.

img_8481.jpg

Pojemniki na mleko z aventa kupione, wyglądają solidnie i profesjonalnie. 10 pojemników z nakrętkami i dwie nakładki do smoczka, można dzięki temu dziecko karmić bezpośrednio z pojemnika. Jeszcze ich nie używałam, bo apetyt Gai nie stwarzał takiej potrzeby.

6.02.2008 środa


Rano tortury karmienne dla mnie i Gai, ale jakoś doszłyśmy do konsensusu. Głód ma jednak swoje prawa i chcąc nie chcąc dziecko musi zjeść. Mimo jednak lekkiej poprawy i tak jutro kupujemy pojemniki aventa na pokarm, i będę ściągać pokarm, i karmić butelką jak sytuacja się nie unormuje. Wczorajszy patent ze smoczkiem odpadł dziś w przedbiegach, Gaja jak mnie widziała zbliżającą się, to już przez smoczek się darła. Po południu bardziej i chętniej współpracowała… ale ranek przeryczałyśmy prawie razem, Gaja bo nie chciała jeść, a ja, bo nie widziałam już co robić… ot takie uroki.
Jak Maciek wrócił z pracy - ja układałam się w pozycji karmiącej na łóżku i przystawiał mi dziecię… szło nawet dobrze. Może dziecko potrzebuje obecności obojga rodziców przy karmieniu… już sama nie wiem, co o tym wszystkim myśleć.
Kupiliśmy zabawkę - żółwika z polecenia Marty. Maciek się śmiał, że kupiłam ją sobie dla stymulacji, bo bawiłam się nią cały wieczór:) Jakie atrakcje ma żółwik?: 2 grzechotki na nóżkach, coś szeleszczącego na pozostałych nóżkach, nogi można przeciągać, wyciąga się się głowa żółwia i po tym fajnie podskakuje (moja ulubiona funkcja zabawki), skorupa żółwia jest otwierana, przy otwieraniu wydobywa się dźwięk: śmianie się - i jest tam lusterko - Gaja śmiała się jak to słyszała, ogon żółwia to gryzak. Na skorupie leży pomarańczowa, chyba biedronka o szeleszczących skrzydełkach… może coś przeoczyłam, tyle tego. Radość z odkrywania, że hej, a miało to być dla dziecka:). Postanowiłam, że Gaja będzie dostawała też chłopięce zabawki typu samochody, klocki duplo na początek, a potem ku uciesze Macka lego:). Ja nigdy nie miałam, więc nie wiem jaka to frajda. Pewnie jak nas odwiedzicie będziemy sami się bawić zabawkami Gai:).
Byliśmy na otwarciu Piątej Klepki (ul. Podmurna w Toruniu). Gaja intensywnie wpatrywała sie w lampy, to jej ulubione zajęcie:). Płacz był dopiero przy ubieraniu.
Rozreklamujcie nasz karmnik, bo ptaki do niego nie przylatują…

5.02.2008 wtorek


Skończyłam pierwszy tom Sapkowskiego!!! Zaczynam II - Boży bojownicy - ciekawe ile mi zajmie jego czytanie…
Gaja zmienia nawyki jedzeniowe, a to mi się nie podoba. Żeby ją nakarmić trzeba się ostro nawalczyć, wolę, żeby się darła na butelkę niż na mnie. Jeśli ktoś uważa karmienie piersią za cud, coś pięknego i wzniosłego i tylko same ochy i achy to znak, że nie ma zgłębionego tematu do końca. I tak się podziwiam, bo wytrzymałam karmiąc 3 miesiące, jeszcze nie przeszłam na butlę, ale coraz poważniej o tym myślę, bo psychicznie wysiadam…
Sposób na Gajkę: Dostaje smoczka, którego zaczyna ostro ciągnąć. Maciek zbliża tak wyposażoną Gaję do źródła mleka. Szybko wyciąga smoczek i ja przystawiam pierś. Dziecko zaczyna jeść… Mam nadzieję, że to poskutkuje. Poczytaliśmy na forach o tym, co może być przyczyną takiego zachowania Gai podczas jedzenia. Wiele osób podawało, że może to być zapalenie ucha, które przy dotyku boli dziecko. Sprawdziliśmy, to nie to. Po nowatorskiej metodzie karmienia nasze dziecię było w niebowzięte, tryskało szczęściem, gaworami, uśmiechami…
Moja energia ostro leci w dół. Jak weszłam do domu z wózkiem - mimo ładnej pogody nie miałam, siły długo się szwendać, zresztą te same trasy już mnie wynudziły - to padłam jak po ciężkiej orce. Maciek zresztą też chodzi wymemłany. Brak mu zwykłego wolnego, podczas którego nie musiałby latać i załatwiać różnych spraw.

A tak z innej beczki Maciek ostatnio robi pyszne skrzydełka, ogólnie kurczaka:). A jego patentem jest to, że pierw go smaży, potem podgotowuje/dusi w wodzie na patelni i znowu smaży. Wychodzi rewelacyjny. Ja za to mam czas wykipiałych i poprzepalanych garnków, nawet kisiel nie nadaje się do konsumpcji:) Ale to już mój urok:) Marzy mi się budyń i szklana mleka, ale jeszcze poczekam, bo nie chcę zaszkodzić Gajce nadmiarem białka, ale jak już nie będę miała obaw to opiję się, że hej:)

4.02.2008 poniedziałek


Bardzo długi spacer - prawie trzygodzinny. Gaja bezbłędnie wyczuła, że jest już pod domem i zaczęła się budzić. Ciekawe, co powoduje, że wie kiedy się obudzić. Spacer odbywała w towarzystwie Marty i wczorajszego małego gościa Antka:).
Dzień intensywnego, ale w normie trawienia:)
Wieczór upływa pod znakiem takich właśnie min Gajki okraszanych intensywnymi dźwiękami. Jak ich nie wydaje cisza aż kłuje w uszy:).
Ostatnie dni mijają mi pod znakiem padnięcia.
Nowe informacje w dziale: Rodzice

3.02.2008 niedziela

Wieczorne odwiedziny Antka z rodzicami: Martą i Adamem. przy wcinaniu pysznych gofrów wymienialiśmy spostrzeżenia dotyczące naszych dzieci. Antek jest bardziej mobilny niż Gaja, leży na brzuchu i uroczo wymachuje nogami. Wygląda to tak jakby chciał gdzieś pobiec. Położyliśmy przy nim Gajkę i Antka zainteresowała jej ręka i chwycił ją:). Trudno powiedzieć czy Gaja zarejestrowała odwiedziny kolegi. Trzeba przyznać, że ostatnio ma bardzo bogate życie towarzyskie:).
Wizyta bardzo dobrze płynęła na sen Gai, bo dośc szybko zasnęła, obudziła się co prawda na jedzenie po 0:00, ale była widocznie zmęczona:)

2.02.2008 sobota


A oto, co dzieje się w Toruniu olaboga:)
wojsko
hitlerowcy
super motory
pojmanie jeńców
sierp i młot
materiały wybuchowe
ola boga:)

1.02.2008 piątek

Gaja przespała cały dzień, nie wiem, czy to odsypianie wczorajszego dnia, czy zmiana pogody, czy tak po prostu. Doszliśmy do wniosku, że Gaja jest nieprzewidywalna:) Bałam się, że skoro dziecko śpi tak długo, w nocy nie zechce spać, ale przed pierwszą po minimalnej nocnej aktywności Gajka usnęła.
Na wizytówce widnieje też imię Gai:)
Pomyliłam imię Marysi i nie wiem czemu nazywałam ją Zosią. Na zdjęciu obok Gai jest więc Marysia a nie Zosia:)
Gaja na tym zdjęciu wygląda jakby namawiała Marysię na jakieś figle:)