
27.02.2008 środa - 29.02.2008 piątek
Ale mama zalega z pisaniem!!!
A tyle się już nauczyłam, robię tyle fajnych nowych rzeczy. Muszę szybko wyliczyć:
- raz przełożyłam grzechotkę z jednej do drugiej ręki
- bawię się grzechotkami w dwóch rączkach jednocześnie
- sama łapię do reki te grzechotki, tzn jak mama mi je przybliży…
- mimo, że nie lubię leżnia na brzuchu to wysoko podnoszę główkę (pani doktor nawet pochwaliła, że jestem silna), i podpieram się już tylko na jednej rączce, bo druga otwieram i próbuję coś łapać… jak tu jednak trenować, kiedy chce mi się jeść i mam pełny brzuszek:-)
- umiem wytargać różowego potwora z uszy, ręce, nogi i położyć go sobie na głowie, potrafię go zwalić kręcąc głową:-)
- jak leżę na brzuchu to zaczynam przebierać lekko nogami, pupa jeszcze ciężka, ale próbuje ją podnieść
- wiem, że trzeba sobie pomóc rękoma, żeby smoczek był w buzi i czasem mi się uda go tam wepchnąć…
- w żółwiku jedna noga piszczy jak się ją naciśnie. Jak mama zapiszczy tą nogą to czasem wyciągam rękę w jej kierunku…
- rzucam daleko niektórymi grzechotkami i gumowymi kaczkami
- wkładam paluszki do książeczek i się bawię w otwieranie i zamykanie, nie patrzę na nie, bo wolę tylko dotykać narazie…
Ostatnio dużo rzeczy mnie rozśmiesza - jak rodzice syczą, burczą, rzucają moimi grzechotkami do góry, machają głową, gugają do mnie
Wiecie co byłam na szczepieniu. Moja mama, nie wiem jak to robi, ale często u lekarza spada jej mój smoczek i jest klops. Było mi jej szkoda, więc na szczepieniu nie płakałam:-). Dobrze się po nim czułam.
Byłam też na spacerze z Antkiem. Antek ma już spacerówkę. Rodzice wsadzili mnie do mojej, żeby zobaczyć jak to jest… jestem jeszcze za mała, ale podobało mi się, coś nowego.
Mama czyta mi dużo bajeczek, lubię patrzeć na obrazki. czasem poczytamy sobie 3-4. Lubię słuchać…. ale też oglądać świat. Wszystko mnie ciekawi… na razie jednak wolę patrzeć.
W moim łóżeczku śpi się rewelacyjnie. Tuz przed snem jestem marudna… i mama złapała, że to może chodzić o sen. Dostaję wtedy smoczek, różowego potwora i mama włącza melodyjkę z kwiatka… i spię w kilka sekund!!! Różnie raz długo raz krótko…
26.02.2008 wtorek
Mama nie może zrozumieć, że czasem nie mam ochoty jeść, na szczęście już nie wmusza we mnie tego mleka, no może czasem, ale wtedy po protestach zaczynam je jeść aż mi się uszy trzęsą, więc gdybym była na jej miejscu też byłabym skołowana.
Odkryłam fajną zabawę smoczkiem. Umiem go wyciągnąć, choć robię to przypadkiem, ale świadomie próbuję go włożyć. Jak mi się nie udaję to krzyczę ze złości. Tata stwierdził, że czasem tak zamarudzę jak mama (mama taki dźwięk wydaje, kiedy wygłupia się z tatą i on chce ją pogilgotać).
Ostatnio dobrze śpi mi się po spacerze.
Wiecie, że moi rodzice cieszą się (zaraz tata powie, że on nie:) jak zaobserwują u mnie nowe umiejętności - wczoraj, żeby mieli o czym pisać pokazałam im, że patrzę czasem na swoje ręce (ciekawsze są zabawki), używam dwóch rąk do jednego przedmiotu (nie zawsze, bo po co?). Dziś mama znowu kładła mnie na brzuchu, ale akurat nie miałam zupełnie siły, chęci i nic z tego nie wyszło. Wieczorem może było lepiej… nie miałam dziś wymówki, bo z racji, że mniej jadłam nie miałam pełnego brzuszka i mama mogła mnie częściej tak kłaść… na szczęście nie torturuje mnie i kiedy daję znać, że mam tego serdecznie dosyć, mama kładzie mnie na placach…
25.02.2008 poniedziałek
Znowu zmniejszył mi sie apetyt. Od rana chce mi się płakać, jak to określają rodzice jestem marudna. Są mimo to dla mnie bardzo wyrozumiali. Szukają przyczyn mojego zachowania, przytulają, sprawdzają czy jestem zdrowa.
Odwiedziły mnie dziś ciocie Aneta i Księżniczka (Agnieszka). Ciocia Agnieszka bardzo mnie rozbawiała jak machała głową i dzwoniły jej kolczyki. Rozśmieszała mnie tym mocno.
Jak tata wrócił z pracy i szybko coś zjadł poszliśmy na długi spacer. Początkowo wszystko obserwowałam, ale potem usnęłam i spałam długo po przyjściu. Mimo, że śpię, to rodzice co jakiś czas sprawdzali czy oddycham, tak na wszelki wypadek.
Wieczorem bawiłam się z rodzicami w abecadło. Mama mówiła mi kolejne jego litery. Najbardziej rozbawia mnie gostka "sssss" a potem "rrr", mimo wcześniejszej marudki za każdym razem, jak ją słyszałam śmiałam się głośno.
22.02.2008 piątek
Było dziś czytanie, leżenie na brzuszku, oglądanie księżyca, spacery po pokoju, rozmowy z babcią i dziadkiem, spanie, jedzenie, przytulaski, buziaczki, muzyka, próby siadania (to ostatnio lubię najbardziej), zabawy grzechotkami, miętolenie misia.
Poznałam dziś nową, uśmiechniętą i rozgadaną dziewczynkę - mieszka po drugiej stronie lustra. W końcu mogłam sobie z kimś w moim wieku porozmawiać.
Tata kupił mi nowy smoczek dla starszaków - teraz do kolekcji żółtego - mam niebieski z pieskiem łobuziakiem… i ku wielkiemu zadowoleniu mamy łańcuszek do tegoż smoczka - idealnie ładny.
21.02.2008 czwartek
Mama zebrała wszystkie swoje siły i wyszła na spacer. Spacer to nie problem… Oj nachodziłyśmy się po Starówce jak wycieczkowicze, mama spotkała wielu znajomych, z którymi ucięła pogawędki…
Dziś trening leżenia na brzuszku i siadania.
20.02.2008 środa
Zasypiam przy pozytywce… ale i mój różowy stwór jest fajny, bo mogę go poszczypać paluszkami.
Lubię z mama rozmawiać zwłaszcza jak rozmawia przez telefon, krzyczę jej co ma jeszcze tej osobie powiedzieć:).
19.02.208 wtorek
Byłam wczoraj z wizytą u Antka. Mama położyła mnie na brzuchu na jego (nie umiem tego wymówić - powiem jak słyszę: paczłorku) paczłorku i co miałam robić. Nie chciałam dać plamy i dosyć długo wytrzymałam. Kto by się nie starł, jakby widział takiego Antka, co wygina się na tym brzuchu jak akrobata. O, on to lubi leżeć na brzuchu… A mama mnie ciągle trenuje, do pierwszego płaczu… zaczynam to nawet lubić, bo mama pokazuje mi wtedy różne zabawki… a jakie one są fajne… buzia mi się śmieje jak je widzę…
Mam nowe łóżeczko. Mama nawkładała mi tam moje pluszaczki, zmobilizowała tatę do zamontowania karuzelki (mama jak coś chce to nie może usiedzieć…:), sama przpięła pozytywkę słoneczko i gapiła się na mnie zadowolona, bo mi też było przyjemnie w tym nowym lokum:).
18.02.2008 poniedziałek
Dziś tata miała wolne i nie poszedł do pracy. Za to miał do załatwienia kilka spraw…
Dostałam wezwanie do wojska na szczepienie nie 21.02.2008 roku ale na 28.02.2008 :). Przychodnia wojskowa przysłała list do mamy w tej sprawie. Jest tam moje imię…
Mama poczytała mi aż trzy książeczki.
Jak tata zmachany wrócił po załatwieniu różnych spraw wyszliśmy na mały spacer, ale z małego spaceru zrobił się duży… i ku zdumieniu rodziców po tym spacerze spałam w domu jeszcze ponad godzinę… albo i dłużej.
Mam tyle grzechotek, że jak mama się ze mną bawi to pokazuje mi każdą po kolei:).
17.02.2008 niedziela
Nie zgrywam się jedzeniowo z mlekiem mamy. Mama chce mnie karmić, kiedy ja mam apetyt, ale czasem jej mleko chce inaczej i wszyscy mamy pod górkę…
Rodzice wiedzą jak odwrócić moją uwagę od tego, że nie lubię leżenia na brzuszku. Kładą mi mnóstwo zabawek, brzęczą grzechotami itp. itd, jest mi tak wesoło i zapominam, że nie lubię… i podnoszę już wysoko główkę. Ale nie myślcie, ze leżę długo, jest tego tyle ile potrzeba.

Słuchajcie ale dostałam dziś prezentów: ubranka od babci, pluszaczki, od cioć grzechotki, szczoteczki do zębów, maści, różne fajne zabawki. Tyle tego było, że mama się pogubiła:). Mama wszystko mi pokazał, przetestowałyśmy jak działa. Przy kwiatku z melodią: Panie Janie uśmiechałam się podobno przeuroczo.
Były też u mnie ciocie i rodzice powiedzieli im co i jak. pokazywały mi więc cały pokój, machały głową (głośno się wtedy śmieję), wydawały śmieszne dźwięki… ale mi się to podobało.
16.02.2008 sobota
Spacer i rejestrowanie wrażeń. Muszę wszystko oglądać, jestem tak ciekawa, że hej. Uwielbiam oglądać pranie na sznurku, zwłaszcza jak wiszą na nim moje rzeczy. Polubiłam dźwięki grzechotek… i rodzice wtykają mi je do rak, nawet na chwilkę mnie zainteresują… a trzymam je całkiem mocno… i wyrzut czasem mam niczego sobie:).
Mama odciagnęłą trochę mleka i dała mi je z butelki. Dziwnie się tak je. Leci wolniej niż piersi mamy. Bardziej macałam smoczek językiem i śmiałam się do mamy i butelki. Kiedy mama stwierdziła, że chyba nic nie zjem, wypiłam to, co było w butelce. Wolę kiedy mama mnie karmi bezpośrednio:).
14.02.2008 czwartek
Ale mnie mama męczy, kładzie mnie na brzuchu, a ja tego nie znoszę…
Wieczorem mama uparła się na spacer z wózkiem i podczas wizyty w moim ulubionym sklepie, gdzie jest tak kolorowo i pełno tam światełek krzyczałam na rodziców, że mi każą leżeć… bo wcześniej tata nosił mnie w nosidełku i mogłam lepiej wszystko widzieć…
Tata złapał dla mnie wczoraj po kolei dwie świnki, żebym je lepiej poznała… ale nic z tego nie wyszło. Świnki szybko się ewakuowały, bo jak były blisko, a ja akurat nie miałam humoru to nadawałam na wysokich dźwiękach i strasznie uszy im się trzęsły… Nie bardzo rozumiem czemu, ale jak zdarzy mi się bardzo głośno rozmawiać to świnki podkulone w klatce gulgają… na mój płacz zaś nie reagują…
Ale miałam promocję… dwie kąpiele. Ta druga mnie zdezorientowała i była dosyć późno…
13.02.2008 środa
Spacerowałam z Antkiem. Co prawda kiedy ja oglądałam świat on spał, a potem była zmiana:)
No tak, mama ma sklerozę, jak czegoś nie napisze od razu to potem nie pamięta:)
12.02.2008 wtorek
Wstałyśmy z mamą o 11.30:)
Ładnie się rozwijam, jestem bardzo towarzyska i rozgadana. Jak mama rozmawiała przez telefon, nie omieszkałam pochwalić się głośno tym, co u mnie słychać:)
Byłam z rodzicami na rykowisku jeleni:) - kolejny pokaz multimedialny. Nic nie zobaczyłam, ale dużo słyszałam. Nawet się nie bałam… Wieczorem z zainteresowaniem oglądałam fragment "Dziobem i pazurem". Uwielbiam jak coś migocze, świeci, zmienia się…
Mama z zachwytem patrzy na moje przymiarki do siedzenia.
Apetyt mam w sam raz.
10.02.2008 niedziela
Mama się cieszy, bo mam apetyt.
Byłam dziś z rodzicami w nowo otwartej restauracji chińskiej na ul. Katarzyny (dawny Green Way). Na wejściu już prawie zaczęłam płakać, tata już szykował smoczek, ale ja zaczęłam się uśmiechać, bo pani prowadząca restaurację miło mnie zagadywała i była taka sympatyczna, i było tam tyle ciekawych rzeczy do oglądania, zwłaszcza zwisających z sufitu. Dużo tam miejsca.
Dziś kąpała mnie mama i na koniec posadziła mnie w wanience, bo zazwyczaj jestem kąpana w pozycji: brzuszek w stronę wody. Podobało mi się.
Jestem już coraz bardziej dorosła. Wiele rzeczy rozumiem i na wiele reaguję. Jeszcze nie potrafię powiedzieć, co mi dolega, ale rodzice starają się mnie słuchać. Dziś np. wypróbowali gryzak, bo mocno wciskałam rączki do buzi prawie je gryząc… ale jestem na niego jeszcze za mała.
Śmiesznie było jak tata wszedł ze mną do sklepu z odzieżą. Na mamę nikt nie zwrócił uwagi a wszystkie sprzedawczynie zaczęły do mnie zdrobniale mówiąc, wyrażając ochy i achy.
Antek idziesz jutro na spacer?
9.02.2008 sobota
Jem jeszcze więcej niż wczoraj, przedwczoraj. Nie rozumiem, zaczynam płakać i rodzice patrzą na siebie i zastanawiają sie czy od ostatniego czasu, który był zupełnie kilka chwil temu mogłam zgłodnieć i z powątpiewaniem kiwają głowami… ale tak na wszelki wypadek przystawiają mnie do piersi… i co ja robię… przssywam się i jem, jem aż mi uszy się trzęsą… a jak nie daj boże pierś mi ucieknie to wykrzykuję na nich ze złością: Co to jest, dajcie jeść!!!
8.02.2008 piątek
Ale sie dziś wyspacerowałam z Antkiem i oczywiście jego mamą w roli przyzwoitki:)… apetyt i humor mi dopisuje. Mama twierdzi, że gaworzę po arabsku:)
Tata robi tosty i uważa, że boczek ma zapach mojej kupy…
Jem często i długo co zastanawia rodziców…

7.02.2008 czwartek
Wrócił mi apatyt, uśmiech, humorek. Tata uważa, że jestem podobna do Winstona Churchill'a bo gdy się śmieje wysuwam języczek w prawą stronę jak on cygaro:). Rodzice na wszelki wypadek zmierzyli mi temperaturę, bo nie wiedzieli czy iść ze mną w piątek do lekarza. Wyszło, że nie, bo spada. Mama podejrzewa, że może zacznę ząbkować.
Babcia Jasia szeptała mi do ucha życzenia z okazji ukończenia trzech miesięcy. Babcie często dopytują się co u mnie.
6.02.2008 środa
Od rana płaczę, nie chcę jeść, ale głodna nie powiem, jestem. Mama wmusza we mnie to mleko… blee.
Pod wieczór nabrałam ochoty na jedzenie, a raczej ogarnął nie wilczy apetyt, mama nie mgła się nadziwić, ale cieszyła się jak mysz do sera.

Rodzice znowu zabrali mnie do restauracji, dobrze, że nie każą mi jeść nożem i widelcem. Zresztą tam miałam dobry humor, bo: rodzice jedli a nie ja i było tyle lampek, którym można przyglądać się do woli.
Mama i tata kupili mi takiego zabawkowego żółwia z materiału, czego on nie ma? I wiecie co, mama wybawiła się nim, że hej. A myślałam, że to tatusiowie kupują synom kolejki, którymi bawią się sami. Żółw jest fajny, bo się śmieje a ja razem z nim. Ogólnie jak widzę entuzjazm mamy to też mam buzię roześmiana od ucha do ucha.
4.02.2008 poniedziałek
Byłam dziś z mamą na bardzo długim spacerze. Spacerowałam też z Antkiem i jego mamą. Słonko miło mnie usypiało… ale pod domem wiedziałam, że już pora wstać. Ciągle krzyczę przed jedzeniem.
Po południu naszły mnie marudki, ale pod wieczór nabrałam nawet humoru. Mama stara się mnie zająć czytając bajeczki. Niektóre są ciekawe. Mamę zaskoczyła Ośla skórka bo tam córka musiała uciekać przed ojcem, który koniecznie chciał ją poślubić…
3.02.2008 niedziela
Rano pogawędziłam sobie z tatą. Był zaskoczony jakie mam możliwości jeśli chodzi o głośność mojego mówienia. Cóż rozmawiałam z nim szczerze, poważnie i ekspresyjnie.
Byliśmy na spacerze i wszystko mnie ciekawiło, mama kupiła mi kolejne książeczki: Oślą skórkę i Dzielnego krawczyka, bo nudzą się jej już te, co mam:) Spotkałam Antka, ale o tym nie wiem, bo spałam. Podobno tata mnie obgadał:).
2.02.3008 sobota
Byłam rano z mamą na wyprawie po chlebek i po żółte kaczuszki. Poszłyśmy same, bo tata w pracy uczył studentów informatyki. Młodzi są zarozumiali, ale czy tak dużo potrafią? Tata im pokazał, że więcej gadają niż umieją.
W mamy odczuciu ludzie przesadzają z ubieraniem dzieci. Co chwila ktoś ją pytał czy ja nie marznę (bo byłam w nosidełku, a nie w wózku) - a ja byłam rozgrzana jak piec i byłam ubrana a nie goła…
Po południu przyjechał wujek Krzyś z żoną Anią i byli ze mną, i z mamą na spacerze:) trochę mnie potrzymali na rękach. Dostałam fajne prezenty:)… oj jakie słodkie jest życie niemowlaczka.
Mama zainstalowała mi na macie dzwoneczki, oj jakie cudne - kiedy je słyszę uśmiecham się…
Wieczorem załączyła mi się maruda i stękałam, popłakiwałam, rodzice nie mogli zgadnąć o co mi chodzi, na dodatek koło północy mama poszła spać, bo była zmęczona…
1.02.2008 piątek
Cały dzień śpię