Długa Wielkanoc, od soboty do poniedziałku
Pierwszy raz jechałam pociągiem!!! Nie wiedziałam na co patrzeć, tyle było atrakcji. Widok za oknem zmieniał się w takim tempie, że zawsze miałam coś nowego do oglądania. Na dodatek było tyle nowych twarzy, do wszystkich słałam swoje czarujące uśmiechy. W tym pociągu nawet zasnęłam, bo tak monotonnie hałasował. Przed Iławą zrobiłam kupkę niczego sobie… rodzice zgrabnie sobie poradzili, a tata moją pieluszkę wyrzucił na dworcu.
W Ostródzie powitała mnie ciocia Gosia - siostra mamy. Rozebrała mnie u siebie w domu, bo te kombinezony są okropnie krępujące, a potem to już rodzice nie mogli się do mnie dopchać… niech sobie odpoczną. Monika i Paweł są boscy - fajnie mieć takie osoby do zabawy:). I dostałam fajne prezenty śpiochy - rozmiar 74 - akurat:) i soczek. Od cioci do babci szłam w wielkim śniegu, ale dla mojego wózka to pestka!!!
Babcia z dziadkiem nie mogli się mną nacieszyć. Było tyle śmiechów, że hej. A że jestem z natury pogodna, to sobie wyobraźcie ile było szczęścia.
Kiedy mama, tata i babcia poszli coś przygotowywać na świąteczny stół zostałam w pokoju z dziadkiem. Oj jak z nim fajnie, bo dziadek lubi pogaduszki więc miałam okazję z kimś sensownie porozmawiać. Aż rodzice przyszli zainteresowani zobaczyć co u nas, bo głośno sobie z dziadkiem opowiadałam o moim życiu.
W sobotę miałam lekką biegunkę, czym oczywiście wystraszyłam mamę, bo tata jest realistą i trzeźwo ocenia fakty. Mama przestraszyła się nawet, że zabraknie mi pieluszek… na szczęście nic takiego nie nastąpiło i następnego dnia moje kłopoty minęły, ku uciesze rodziców. Mama na wszelki wypadek jednak ograniczyła spożywanie nowości.
Babcia z dziadkiem zmontowali mi łóżeczko i pod wieczór rodzice mnie w nim ulokowali na któtką drzemkę… ale nie była ona krótka. Spałam i spałam i rodzice tradycyjnie sprawdzali czy oddycham….
W niedzielę posiedziałam wspólnie dziadkami i rodzicami przy wielkanocnym śniadanku. Zjadłam je potem sobie w mleczku. Jajeczko, a raczej żółtko podobno mam dostawać po ukończeniu 5 miesiąca… więc już niedługo.
A zapomniałybym o najważniejszym. Dziadkowie mają telewizor!!! Jest tam tyle fajnych obrazów, że nie mogłam się napatrzeć. Co mnie rodzice ułożyli tak, żebym go nie oglądała ja zawsze go odnalazłam.
Po śniadaniu poszliśmy do cioci Eli (siostry mamy) na dalsze świętowanie. Tam już czekały na mnie Klaudyna i Paulina więc zabawy było tyle, ze hej. Klaudyna pograła mi nawet na gitarze. Tak mnie te moje siostry wzięły w obroty, że zasnęłam u nich w pokoju… a to dopiero była pierwsza z trzech wizyt tego dnia.
cdn
20.03.2008 czwartek
Dziś tata od rana w domu, bo ma wolne… więc sie z nim powygłupiałam i pouśmiechałam.
Byliśmy razem na targowisku i różnych sklepach (jak jest tata to można robić zakupy, bo można je wnieść na górę do domu, a jak taty nie ma to mama sama nie da rady czegoś cięższego wnieść. Nie wiedziałam (rodzice też), że mój wózek jest taki pakowny.
Coś się dzieje, bo jestem niespokojna i marudna, ale nie cały czas. Może to zęby. Jak wyjdą to się okaże.
19.03.2008 środa

Byłam dziś na spacerze w towarzystwie Antka… chyba dziś po raz pierwszy dotarło do mnie, że on jest obok. Poprowadziłam sobie z nim i ciocią Martą fajną rozmowę. Mama nie słyszała, bo wciągała wózek:). Efektem spaceru były nowe książeczki do czytania. Mamie i mi podobały się bardzo, zwłaszcza Mała kaczuszka więc poczytałyśmy je sobie po kilka razy.
18.03.2008 wtorek
Dziś bez spaceru, bo pogoda taka sobie więc wymyślamy, co robić… to śpię, to mama kładzie mnie na brzuszku (nie jest łatwo wygospodarować taki czas w ciągu dnia, bo albo mam pełny brzuszek, albo mam ochotę pospać). Mama ma teorię, że jem tyle mleka, żebym nie musiała leżeć na brzuchu… ale sobie tak żartuję i jest o mnie spokojna, bo mimo, że nie często to świetnie wyginam się na tym brzuchu. Teraz pochłania mnie coś innego… chcę siadać więc ostro trenuję. Mama ciągle mnie chwali i bije brawo. A kiedy słyszę, że jej się podoba mam ochotę trenować jeszcze więcej.
17.03.2008 poniedziałek
Chyba wiosna idzie, bo nie mogę się najeść. Najgorsze jest to, że zaczynam głodnieć nad ranem, dziś np. od około 5:00 i jem co chwila. Mama nie zdąży zasnąć, a ja już wołam jeść… I wyobraźcie sobie, ja głodna, a mama mi pcha zieloną maziaję do buzi to, że sama lubi różne wynalazki nie oznacza, że dam się zwieźć i zamiast mleka zjem to COŚ!!! Przez grzeczność zjadłam trochę, ale CHCIAŁAM MLEKA!!! Dobrze, że się domyślili Ci moi fajni rodzice.
Słuchajcie kapanie się jest boskie, można poszaleć, popluskać się, a jeszcze jak tata zagaduje to czuję się jak w raju.
16.03.2008 niedziela
Mama ma sklerozę, bo nie daję się jej wyspać i kiepsko pamięta. Tata ją pyta jaki dzień, miesiąc… czasem trafi:).
Byliśmy dziś na długim spacerze, tak tupataliśmy i wytupaliśmy. Trochę spałam, ale ogólnie to muszę obserwować, bo tyle się dzieje. Spotkałam nawet Antka z rodzicami na spacerze.
15.03.2008 sobota
Mój tata jest najlepszy na świecie naprawił mi pozytywkę!!!
Mam na głowie kilka długich włosów. To są chyba te jeszcze z mich narodzin, bo są wyraźnie o kilka razy dłuższe o tych nowych, co mi ładnie zaczynają rosnąc i już nie jestem tak mocno fragmentami łysa - to brzydkie słowo…
14.03.2008 piątek
Klaudynka zostaje do soboty. Fajnie, bo ją wymęczę - co, niech się bawi ze mną, zresztą rwie się do mnie, że aż mi miło.
Mama mnie dziś karmiła. Ale jej to szło motyla noga!!! Pobrudziła mi śpiochy… a ja sprawdziłam, co ma w tym słoiku i wiecie co tam było: MARCHEWKA!!! Nie wiem czy ją lubić czy nie. Na wszelki wypadek wystawiłam język i mama nie mogła włożyć łyżki do mojej buzi. Ale ona jest cwana - podkładała mi marchewkę pod język i z ciekawości lizałam to co było na łyżce.
Jutro mają być brokuły - hmm nie wiem, co o tym myśleć…
Ostatnio odkryłam uroki kąpieli, oj jak mi fajnie się pluskać… Od dłuższego czasu kąpie mnie mama, bo już jest odważniejsza. Nie chce mnie tylko wyciągać z wanienki, bo jestem taka śliska, że boi się, że jej wypadnę z rak. Przesadza, ale taka już jest, że jest ostrożna.
Popsuła się moja pozytywka, ale się umordowałam ze spaniem. Kładę się do łóżeczka, a tu sen przychodzi i odchodzi, jak tu spać…
Antoni zaprosił mamę na swojego bloga. Mama twierdzi, że jak oglądała jego zdjęcia, to kiedy był z profilu czasem przypominał jej mnie, gdy byłam malutka. Z tego wszystkiego mama pokazała mi zdjęcia od chwili moich narodzin i opowiedziała, co wtedy się u mnie działo.
13.03.2008 czwartek
Wiecie, że przyjechała Klaudynka. Jak mama ją zobaczyła to pędem poleciała coś załatwić i mnie z nią zostawiała (ja wtedy spałam) i wiecie co… zaraz jak mama wyszła to się obudziłam… i wcale nie płakałam, tylko miałam buzię uśmiechniętą od ucha od ucha. A z Klaudyną jest fajnie, bo się ze mną bawi, zmienia mi pieluszki, przywiozła mi nawet książki z biblioteki z Ostródy - o żabie, mini bajeczki i Siedmiomilowe buty… ale było śmiechu i oglądania.
Wieczorem był spacer. Mam taki rewaluacyjny wózek, że jak tata założył taką folię przeciwdeszczową to ani wiatr ani deszcz nie były straszne.
Już wiem, co to marchewka, ale co się w tym robi… rodzice wytkają mi to do buzi, ale nie wiem czy to jadalne, na wszelki wypadek wypluwam…
Spotkaliśmy na spacerze znajomego rodziców. Oczywiście pochwali się mną. Kiedy rodziców znajomy, Przemek, spytał czy jestem chłopcem czy dziewczynką tata kazał mu zgadnąć. Tak więc pan Przemek powiedział, że jestem dziewczynką. Tata spytał czemu tak myśli. On na to, że mam oczy dziewczynki. I zgadł:-) A swoją drogą będę miała chyba raczej brązow oczy, choć jeszcze trudno powiedzieć.
12.03.2008 środa
11.03.2008 wtorek
Mama umówiła się z mamą Antka na spacer. Bardzo nam pomaga wygrzebać nam się z domu, bo znacie śpiewkę: wózek:).
Sama nie wiem, czy lubię nową spacerówkę, jest dużo do oglądania, ale mama nie ma jak do mnie zaglądać. Wczoraj jak chodziłyśmy mama co chwila instalowała i zdejmowała mi taką siatkę przeciwsłoneczną. Mój wózek wyglądał jak wóz pancerny, ale siatka zdaje egzamin, bo słońce tak nie świeci mi w oczy.
Wieczorem rodzice wyciągnęli mnie na pokaz slajdów o Norwegii. Mama chciałaby tm kiedyś pojechać. Przed pokazem tata chodził ze mną po korytarzu, żebym nasyciła się nowymi wrażeniami i poszła na pokazie spać. Prawie mu się to udało, bo faktycznie dużą część pokazu przespałam, choć były momenty, że miałam ochotę sobie głośno porozmawiać i puszczałam głośne serie bączków. Szkoda mi było rodziców, więc byłam przez większość czasu cichutko, niech sobie rodzice pooglądają… potem podokazuję.
Słuchajcie jestem niezły komandos, w wannie utrzymuję się sama na swoich rękach. Lubię wodę i fajnie się kąpie, kiedy tata mnie zagaduje:).
Wyrastam ze swoich śpiochów w szalonym tempie.
Mama ciągle mówi o tej marchewce. Co to jest?
10.03.2008 poniedziałek
Wstałam około 10.45 i poszłam z mamą, i Pauliną na spacer. Zwiedziłyśmy nowe miejsca. Byłyśmy w parku, nad Wisłą. Całkiem nowe wrażenia i w pewnym momencie nie wytrzymałam, zasnęłam. Potem znowu wyszłyśmy na spacer, bo mama poszła odprowadzić Paulinę na pociąg. Przed samym wyjściem tak mocno się rozpłakałam, że mama już myślała, że po spacerze… a ja chciałam spać, tylko nie mogłam zasnąć i byłam przez to zła.
Swędzą mnie żeby i tata masuje mi je gryzakiem, wydaje ciekawy dźwięk.
9.03.2008 niedziela
Dziś też spacerowałam w nowym wózku. Jest ładna pogoda więc rodzice korzystają.
Przyjechała moja siostra Paulina, ale wiecie co ona jest starsza ode mnie o 18 lat. Dużo nie?
Dziś wstałam wyjątkowo wcześnie, bo o 10.30. Normalnie to lubię wstawać o 11.00. Nie wiem czemu, ale o 6.00 tak zgłodniałam, że co godzinę budziłam mamę, żeby mnie karmiła.
8.03.2008 sobota
Dziś jest Święto Dziewczyn i dostałam od taty coś czego jeszcze nie miałam w ręku - kwiatki. Od razu wsadziłam je do buzi, żeby sprobować, czy są smaczne. Nie rozumiem czemu, ale mama mi je szybko zabrała z buzi. Tak więc nic nie potrafię powiedzieć jaki mają smak.
Byłam też dziś na spacerze - uwaga!!! w spacerówce. Mama jest trochę niezachwycona, bo mnie nie widzi, ale za to ile ja mam do oglądania.
Dostałam też dziś życzenia, bo słuchajcie skończyłam 4 miesiące, więc nie jestem już maluchem.
Była u nas ciocia Ala, pomagała przygotować mnie do kąpieli. Rodzice lubią angażować innych do pomocy.
7.03.2008 piątek
Fajnie, bo dziś też tata jest w domu. Ma już drugi dzień wolny.
Pospacerowałam z Antkiem, mało jeszcze rozmawiamy, ale poczekajcie jak zaczniemy…
Wieczorem poszłam z rodzicami do państwa Kowalskich. Lubię tam przychodzić, bo tyle osób na raz poświęca mi uwagę, śmieje się do mnie, zabawia. Jest tam też takie coś, co chyba nazywa się telewizorem. Fajniejsze niż w domu, bo tam ludzie skakali na nartach i co chwila coś migało.
6.03.2008 czwartek
Byłam z rodzicami na badaniach w Poradni Patologii Noworodka. Było miło i nie miło. Boli mnie kiedy kłują mnie w moje cudowne paluszki. Nie omieszkam skomentować tego swoim donośnym płaczem. Na szczęście byli przy mnie rodzice, więc jakość szybko się uspokoiłam.
Słuchajcie!!! - na drugim badaniu, które bada co myślę, pani wysmarowała mi głowę taką zimną mazią. Też mi się to nie podobało!!! Ale dobra raz na jakiś czas wytrzymam.
Wieczorem poszłam z mamą do jej lekarza:-), tak więc chodzimy wszyscy razem po różnych miejscach, gdzie pracują lekarze. U mamy było nudno, więc poszłam spać.